2019.06.12 - Łęgi w Rogalinku
Jedną z miejscówek do której zawsze bardzo lubiłem wracać są nadwarciańskie łęgi w Rogalinku. Obecność rzeki, starorzeczy, kanałów, (słynnych starych dębów oczywiście :)) i różnorodność oraz dzikość przyrody są czymś co w tym miejscu uwielbiam.
Tego dnia rano ogarniałem sprawy domowe (zakupy, jakieś sprzątanie) więc byłem na miejscu dopiero około 12-tej. Auto zostawiłem pod kościołem w Rogalinku i powoli stałą trasą ruszyłem na spacer. Pogoda jak trzeba – lekkie zachmurzenie da mi dobre światełko bez przepałów.
Po okolicy kręcą się spore stada szpaków. Często staram się łapać takie kadry – może jakiś pasterz się trafi? Lubią przebywać z innymi szpakami. Nigdy nie wiadomo.
Idę powoli rozglądając się. Nie spieszy mi się – mam czas do popołudnia. Na pobliskim krzaku kręci się cierniówka. Próbuje ją podejść. Robię jej kilkanaście ujęć ale nie udaje mi się podejść wystarczająco blisko na dobre kadry.
W trawach jest niewielkie śródpolne oczko z wodą. Na szczęście jest ich tu jeszcze dość sporo – woda na wiosnę była konkretna. Koło jednego z oczek kręci się rokitniczka. Mamy teraz czerwiec więc czas karmienia młodych. Ptak uwija się jak w ukropie – praktycznie cały czas z pełnym dziobem co chwila ginie w gęstwinie traw i dokarmia potomstwo czekające w gnieździe.
Siadam na karimacie i czekam kilkanaście minut. W końcu ptak siada blisko i udaje mi się porobić dobre zdjęcia.
Nad łąkami kręci się masa skowronków. Praktycznie cały czas mam dwie czy trzy sztuki świergocące w zasięgu wzroku. Od czasu do czasu któryś przysiądzie na łące i zalega cisza – te ptaki śpiewają tylko w locie. Udaje mi się cyknąć jednemu fotkę na ziemi.
W okolicznych drzewach i krzewach dość regularnie widuję trznadle. Pomimo że mam całą masę dobrych zdjęć tego ptaka nie mogę sobie odmówić cyknięcia kilku kadrów. Piękny drący dzioba 'cytrynek’ (tak na nie mówię 🙂 ).
Idę powoli łąką przy rzece rozglądając się uważnie i nasłuchując. Na kamiennej rafie w oddali w wodzie zauważam jakiegoś ptaka. Okazuje się że to samotnik wyjadający smakołyki z zanurzonych kamieni. Było niestety za daleko na ładniejszą fotkę a podejść mi się nie udało – szybko się spłoszył. Szkoda. Może innym razem.
Wszędzie w okolicy nad polami i łąkami kręcą się popiskując czajki. Jak zwykle staram się chwycić jakieś sensowniejsze kadry w locie. Nie jest łatwo ale coś tam udaje się uchwycić.
Jest jedno duże starorzecze pośród łąk w którym na szczęście non stop jest woda. Co roku mają tam kolonię lęgową rybitwy czarne. Siadam tam na brzegu na karimacie, przykrywam się siatką do maskowania osobistego i próbuję przez 45 minut zrobić im jakieś sensowne zdjęcia. Ptaki kręcą się nad starorzeczem, łapią owady w locie. Są tu teraz stare osobniki (chociaż niewiele) oraz podrośnięte i już lotne młode. Ptaki są naprawdę szybkie i ciężko o sensowną fotkę. Ale gatunek ciekawy i warty poświęcenia mu uwagi a przy okazji siedząc trochę odpocząłem.
Idąc dalej udaje mi się wypatrzeć kolejną rozśpiewaną rokitniczkę nad brzegiem starorzecza. Poświęcam jej dosłownie kilkanaście kadrów.
Od czasu do czasu rozglądam się też po łące w miejscach gdzie jest więcej kwiatów. Jest tu szansa za spotkanie jakiegoś ciekawego owada lub motyla.
Niedaleko przysiada piękny motyl – Rusałka admirał. Powolutku aby go nie spłoszyć staram się go sfotografować z sensownej perspektywy. Jest ciężko ponieważ jest mocno zarośnięte. A przy owadach zdjęcie jest wymagające – duży zoom i bliska odległość daje nam głębie ostrości około 3 mm. I trzeba trafić na głowę owada żeby zdjęcie było dobre. Zrobiłem motylowi kilkadziesiąt zdjęć zanim gdzieś odleciał – może coś się z ujęć wybierze.
Nad rzeką kręcą się mewy śmieszki. Temat bardzo pospolity ale zawsze może wpaść jakiś ładny kadr. Staram się nie przepuszczać takiej okazji kiedy nie jestem nastawiony na żaden konkretny gatunek i wykonuje im sporo zdjęć.
Po okolicy ZAWSZE kręcą się jakieś ptaki drapieżne. W oddali nad polami kołuje myszołów a cały czas z zasięgu wzroku mam pustułkę. Ta non stop kołuje wypatrując gryzoni na polach. Zawisa w miejscu bijąc skrzydłami na minutę, wznosi się, potem lotem ślizgowym opada i przenosi się o kilkadziesiąt metrów w inne miejsce nad łąką. I tak w kółko aż wypatrzy ofiarę.
Od czasu do czasu zauważam patrolującą łąki samicę błotniaka stawowego.
W tej okolicy dość często również widuję kołujące wysoko bieliki. To ciekawy przyrodniczo teren więc drapoli tu nie brak.
Nad samą taflą wody w rzece na zanurzonych gałęziach bierze kąpiel jakiś drozd. Nie udaje mi się podejść i robię tylko fotkę z daleka. Później ptak dość długo suszy pióra siedząc na gałęziach starej leżącej wyschniętej wierzby. Tu niestety nadal nie udaje mi się go sensownie podejść więc brak fotek.
Nad starorzeczem cały czas skrzeczy trzciniak – pospolity i występujący tu ptak. Udaje mi się go wypatrzeć nad samą wodą – krótka seria i zniknął w trzcinach dalej 'koncertować’ ale już z innego miejsca.
Powoli zaczynam się kierować z powrotem w kierunku kościoła w Rogalinku. Jeszcze przystaje na chwilę przy skupisku drzew. W gałęziach starego dębu zauważam trznadla który uwija się dokarmiając swoje młode.
Po około 25 minutach jestem przy aucie. Koniec na dziś. Zrobiłem prawie 450 zdjęć w ciągu 5 godzin spaceru. Wystarczy. To był całkiem udany wypad, pogoda dopisała i coś tam udało się sfotografować.