Pracę w tym dniu zacząłem od 6.30 i planowałem po jej zakończeniu (14.30) jechać od razu do poidełka na zdjęcia. Ale pogoda zmieniła plany – upał był tak potworny że nie dało by się wytrzymać w czatowni. Dodatkowo pełne słońce to gwarantowane przepały nawet w lesie – cienie niedoświetlone a miejsca w słońcu przepalone. W rezultacie po pracy pojechałem do domu, obiad, krótka drzemka potem w auto i po 18-tej siedziałem w czatowni.
Młody dzięcioł duży dopisał tego dnia – przylatywał kilka razy kapać się i pić wodę. Zajrzał na chwilę podlot rudzika – posiedział na patyku i odleciał. O młodych bogatkach nie wspominam – co chwila jakaś przylatywała wykapać się czy napić. Wpadł też na dłuższą chwilę kowalik zapozować i się napić wody. Zauważyłem w pewnym momencie przed poidełkiem kręcącą się po ściółce mysz (albo nornice). Niestety wypadała jak rakieta z jakiejś dziury powęszyć to tu, to tam i ciężko było ją sensownie sfotografować. Ale fajnie że była – strasznie słodkie stworzonko. Jakoś 19.30 zwinąłem się to domu. Przywiozłem na karcie 467 zdjęć z czego sporo naprawdę dobrych. Kolejny udany wypad.
Siedem zdjęć poniżej to młody dzięcioł duży (Dendrocopos major).
Czerwona czapeczka na czubku głowy - znak młodego samca.
Szybka kąpiel....
Teraz trzeba wysuszyć piórka
Młody rudzik (Erithacus rubecula)
Młody rudzik (Erithacus rubecula)
Młoda bogatka (Parus major) - cały czas kręcą się przy poidle.
Kolejne cztery zdjęcia przedstawiają kowalika (Sitta europaea) który zajrzał zapozować przed obiektywem i napić się wody.