Wypady do poidełka w dniach 26 i 28.06.2025
Dzień wcześniej znowu walczyłem z naprawą poidełka zdemolowanego przez dziki (opis jest w dziale od kuchni).
26.06.2025 wstałem o 6-tej rano, szybkie śniadanie i byłem na miejscu około 6.45. Poidełko całe. Poprawiłem folię (przyciąłem) i dolałem 20 litrów wody. Siadłem w czatowni gotowy do zdjęć. Teraz tylko czekać. Ponieważ było spore zachmurzenie światło miałem słabe. Pogoda wymusza ISO 2000 i wiem że będzie szum. Czasy rzędu 1/160s. Trudno.
Ruch przy poidle był mały. Głowa mi opada i przysypiam regularnie. Niestety, bo braków snu nie przeskoczę. Aby się czymś zająć gram na telefonie w grę 'World of words’ – taka krzyżówka z układaniem słów (jedyna gra jaką mam na komórce). Lubię ją.
Tego poranka były głównie bogatki (ptaki młode i stare) zajrzała też kapturka. Na moment wpadła zięba ale bez zdjęcia – nie zdążyłem. Następnie była na chwilę sikorka czarnogłówka (lub uboga – nie jestem pewien). Zapozowała jakieś 4 sekundy na patyku i tyle ją widzieli 🙂 .
Za ro rudzik oraz samica kosa zajrzeli i wzięli konkretną kąpiel – chyba im tego brakowało.
W domu byłem o 10.30. Idę spać na godzinkę, potem obiad i do pracy na 14-tą.
Z tego wypadu przywiozłem 447 zdjęć.
28.06.2025
Wpadłem dosłownie na godzinę z rana przed pracą. Kompletny brak ruchu. Jakaś młoda bogatka (której nawet nie fotografowałem bo tyle już mam ich zdjęć) i młody kos któremu cyknąłem kilkanaście ujęć. Wykapał się i potem suszył na patyku.