17.01.2026 – Krótki wypad do czatowni przy karmniku.

       Wstałem tego dnia około 8-mej rano. Ogarnąłem dzieci do szkoły potem wciągnąłem śniadanie + szybka kawa. Spakowałem jedzenie dla ptaków (dwa litrowe pojemniki z ziarnem, dwie kule tłuszczowe, kawałek słoniny,  kawałki jabłka), aparat, głowica i można jechać. Dzień wcześniej posypałem ale liczyłem się z tą możliwością (jak zawsze) że dziki przez noc zeżarły wszystko z belki i trzeba powiesić/nasypać nowe jedzenie.
       Na miejscu od razu wyjmuje aparat bo chcę być przygotowany gdyby dziki leżały pod swoim drzewem. Owszem były – chyba ze 12 sztuk. Chciałem je obejść bokiem żeby ich nie płoszyć ale się podniosły. Pogoda beznadziejna – zachmurzone i wilgotno strasznie. Robię im trochę fotek ale później okazuje się że miałem ustawioną korektę ekspozycji (+1 EV) z ostatniego wypadu więc fotki wyszły słabe (nie ostre – za długie czasy).

Część mojej watahy pod drzewem. Dziki (Sus scrofa)

       Na miejscu podsypuję na belkę, wieszam nową słonice, kawałki jabłka oraz kule (dziki w nocy zjadły a jakże!) i siadam w czatowni.
       Ruch jest mały. Cały czas przylatują sikorki bogatki – w sumie to już ich prawie nie fotografuje. 'Poluje’ już na nie z aparatem ustawionym na boczny patyk w celu zrobienia naprawdę porządnej foty. Bardziej mi zależy na fotce modraszki (niesamowicie piękny ptak według mnie) ale te nie chcą dziś zaglądać na belkę.

Kolejne cztery zdjęcia to sikorka bogatka (Parus major).

Ten gatunek nie chciał tego dnia współpracować. Sikorka modra (Cyanistes caeruleus).

       Wpada na chwilę zięba ale nie udaje mi się zrobić lepszych fotek. Cały czas siedzi w miseczce z ziarnem i zajada się ziarnami słonecznika jak nakręcona. Od czasu do czasu zagląda też kowalik. Napycha do dzioba kilka ziaren słonecznika i znika z nimi w pobliskich krzakach. Wraca cyklicznie po około 2 minutach po kolejne ziarna.

Zięba (Fringilla coelebs)
Kowalik (Sitta europaea)
Kowalik (Sitta europaea)

       Pod belką zrobiła mi się spora kałuża. Dziki ryjąc za resztkami ziarna (sypiącego się z miseczek) tak spulchniły i udeptały ziemię że zrobił się tam dołek. I stoi woda. To źle bo ziarno wyrzucane przez ptaki spada do wody i nie mogą go one potem zjeść. Planuje w głowie że trzeba to koniecznie podsypać i wyrównać.
       Po pół godzinie przyszła Jadźka z młodym (moja dyżurna para dzików czyli locha z przelatkiem które zawsze chodzą razem). Jadźka trzymała się z boku ale młody na moje okrzyki nastawił się bojowo!
Tym razem (po moim krzyku w celu odgonienia ich) Jadźka odeszła kilka metrów w krzewy w lewo. A młody się najeżył (postawił chyb) wlazł pod belkę a potem stanął na dziczej ścieżce przed czatownią jakieś 10 metrów przede mną. Fuknął i się gapi! Skróciłem szkło (do 400mm) i nawaliłem mu fotek jak głupi.

Młody pozuje pod belką.
Tu trochę dalej - z Jadźką w tle.
Czyż nie jestem słodki??
A kto tam na mnie krzyczy z tej budki?? Aż mi chyb stanął.

       Tego dnia w czatowni byłem tylko 1,5 godziny. Przywiozłem na karcie 284 zdjęcia.

Post scriptum:

       Wracając do fotek młodego dzika – myślałem wtedy sobie: będą fajne kadry młodego. Dopiero jak spojrzałem na podgląd kadrów (cały szczęśliwy!) zauważyłem JAKI NA TEJ ŁĄCE JEST SYF! Jak fotografuję ptaki na belce to tego nie widać i nie zwróciłem uwagi bo jest inna perspektywa.

Uroczy dziczek na tle chlewu zrobionego przez ludzi!!!!

      Kuźwa czemu ludzie za ogrodzenie ogródków działkowych wyrzucają WSZYSTKO???

      Trzy dni później po pracy byłem tam ponad dwie godziny. Podsypałem do karmnika, podsypałem ziemi pod belkę i ogarniałem łąkę przed czatownią ze śmieci. 3 worki 120 litrowe plastików, stare buty, torebki, opona, obudowy od jakichś urządzeń i dwa zlewy! Oraz ponad 80 butelek.

CO ZA BYDŁO NA TYCH DZIAŁKACH URZĘDUJE!! Ręce opadają.